Zdrowie



"Gdyby bulteriery miały być chorowite, to nikt nie bawiłby się w ich hodowlę.
Te psy miały walczyć i zwyciężać, a nie chorować."

Jack Mildenhall - 'Bully for me'
 
                  Bulteriery są psami od dziesiątków pokoleń hodowanymi pod kątem jak największej sprawności fizycznej, zdrowia i dobrej kondycji - i takie w zasadzie są, (..) ale bulteriery, jak wszystkie psy, nie tylko rasowe, obarczone są licznymi dziedzicznymi defektami i niedoskonałościami, takimi choćby jak błękitne oczy, wysoko osadzony i noszony ogona, płaskie rozczapierzone palce czy szeroko rozstawione i zaokrąglone na końcach 'uszy nietoperza' - a z każdą z tych wad można żyć długo i szczęśliwie, bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Gorzej jest juz z - równie dziedzicznymi - nawykowym zwichnięciem rzepek kolanowych, zwichnięciem soczewki, głuchotą, problemami serca czy zaburzeniami skórnymi. Hodowcy bulterierów od lat walczą z obciążeniami dziedzicznymi i to z co najwyżej zmiennym szczęściem. Powołany w 1987 roku (ale aktywny dopiero od 1994 roku) przez Bull Terrier Club of America tzw. Blue Ribbon Committee, zajmujących się badaniem i wykluczaniem z hodowli wszelkich zwierząt niosących zagrożenie genetyczne, przyznał, że dopiero w 2002 roku zauważono pierwsze efekty jego działalności. Liczba zwierząt dotkniętych niedorozwojem rzepek kolanowych zmniejszyła się o 46%. Po ośmiu latach pracy - czyli czterech pokoleniach - pracy! Wszystko to nie oznacza bynajmniej, że bulteriery są rasą bardziej podatną na choroby niż inne psy. Prawdopodobnie, jak twierdzi była przewodnicząca amerykańskiego Klubu Bulteriera, rasa ta jest lepiej przebadana niż inne, i stąd może powstawać wrażenie jakiejś jej przesadnej chorowitości, Tymczasem bulteriery są rasą raczej ponadprzeciętną zdrową i przysparzają swym właścicielom znacznie mniej kłopotów zdrowotnych niż choćby wszystkie psy długowłose. Alergie (częste zwłaszcza u psów białych) są statystycznie rzecz biorąc dużo rzadsze u bulterierów niż dobermanów czy bokserów (dane z USA), a choroby nerek znacznie bardziej trapią nowofundlandy, boksery czy labradory. Bulteriery praktycznie nie wiedzą, co to dysplazja stawów biodrowych, a choroby nowotworowe zdarzają się im wyjątkowo rzadko, z reguły nie dotykają ich także choroby zębów i przyzębia. Część problemów zdrowotnych zdarza się jednak wśród nich częściej niż w innych rasach, lub przynajmniej potoczna opinia oskarża je o częstsze występowanie wśród nich tych chorób.

Głuchota

W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku w USA a w dziesięć lat później w Europie, uznano, że problem wrodzonej głuchoty białych bulterierów został opanowany, a może nawet zlikwidowany. Uznano, że choroba ta, będąca prawdopodobnie spuścizną dalmatyńczyka, dziedziczy się dość prosto, (choć wedle Willisa odpowiedzialne za nią są dwa różne geny) i da się ją opanować przez eliminację z hodowli zwierząt z określonych linii hodowlanych białych psów. Tymczasem w 1992 roku okazało się dowodnie, że radość była przedwczesna - od lat badano skrupulatnie psy białe, zaniedbując psy kolorowe, gdzie wrodzona głuchota była całkowitą rzadkością. Gdy jednak skontrolowano także kolorowe psy w wieku powyżej 4 lat, wynik był absolutnym zaskoczeniem - ponad jedna czwarta badanych psów prawdopodobnie miała w mniejszym czy większym stopniu upośledzony słuch!
Chodziło tu o psy, które najczęściej słyszą tylko na jedno ucho, a i to w nieznanym stopniu. Sprawa stała się głośna, gdy okazało się, że pomimo wszelkich testów przeprowadzanych w szczenięctwie (sprawdzających czy pies reaguje na dźwięki lub czy reaguje na imię), bezwzględnie eliminujących z hodowli wszelkie psy podejrzane o głuchotę, jeden z wybitnych psów, prawie 3-letni zwycięzca dorocznych wystaw specjalistycznych nie słyszy na jedno ucho, a na drugie jest prawie głuchy...
Naukowcy z Veterinary School of Louisiana na zlecenie klubu przeprowadzili szereg badań słuchu czołowych psów (tzw BAER - Brainstem Auditory Evoked Response Test, przeprowadzany oddzielnie dla każdego ucha) i okazała się rzecz niesłychana dotychczas - jedno- lub nawet obustronną głuchotą dotkniętych jest równie dużo psów kolorowych co białych! Okazało się, że niektóre psy kolorowe bywają dotknięte jednostronną głuchotą, nawet gdy oboje rodzice słyszeli bez zarzutu. Drogą eliminacji i studiów nad rodowodami określono, że zdarzało się tak przede wszystkim u szczeniąt po białych psach lub po kolorowych psach mających białych ojców, tak wiec nie dość, że obciążenie to przenosiłoby się głównie przez białe zwierzęta, to jeszcze w jakimś stopniu byłoby sprzężone z płcią! Nie znam jeszcze ostatecznych wyników badań prowadzonych w USA na szeroką skalę w ramach tzw programu Patsy Ann, ale wiadomo już, że użycie w hodowli psów kolorowych po jednym z białych rodziców wiąże się z ryzykiem dużo większym niż szacowano dotychczas. Program analizy rodowodów i badań nazwano programem Patsy Ann od imienia białej bulterierki, żyjącej w latach 1929 - 1942 w Juneau na Alasce. Ta biała suka pozostawiona przez jakiegoś rybaka przez kilkanaście lat czekała w porcie na powrót swego pana. Jej wierność i nieustanne poszukiwania, niechęć do znalezienia nowego domu tym bardziej wzruszały rybaków z Juneau, że Patsy Ann była głucha... Dziś brązowy pomnik wiernej Patsy Ann wita wszystkie statki i kutry zawijające do tego alaskańskiego portu, ale jej imię zasłynęło bardziej dzięki programowi badania słuchu u bulterierów. Z dotychczasowych badań widać, że wedle wszelkich danych bulteriery mogą cierpieć nie tylko na wrodzoną i obecną od urodzenia psa głuchotę białych psów, zasadniczo opanowaną w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, ale i na objawiające się w późniejszym wieku dziedziczne upośledzenie słuchu, narastające wraz z wiekiem lub na kompletnym zaniku funkcji jednego ucha. Sposób dziedziczenia się tej przypadłości nie jest jeszcze w pełni zbadany, ale to, że skłonność do niej jest dziedziczna nie ulega dla autorów programu Patsy Ann najmniejszej wątpliwości.

Hot Spots

Wiele bulterierów, niezależnie od umaszczenia, wykazuje nadczulność na ukąszenia pcheł. Jedna nawet pchła może być przyczyną licznych, czasem nawet podchodzących ropą, krost i wybroczyn zwanych hot spots. Krosty te muszą być bardzo bolesne lub przynajmniej swędzące, skoro pies potrafi rozdrapać je do głębokich, trudno gojących się ran, Pomaga tu nieco podawanie wapnia (podobnie jak przy większości uczuleń), chłodzenie miejsc objętych zmianami skórnymi (zimne kompresy) i maści przeciwzapalne (kortyzonowe). Nadczulność ta właściwa jest praktycznie tylko bulterierom i uskarża się na nią prawie co dziesiąty pies tej rasy, choć zdarza się pojedynczym egzemplarzom wszystkich ras krótkowłosych. Problemy skórne częściej dotyczą bulterierów białych, podobnie jak zdarza się to u ludzi o białej karnacji i rudych włosach. Psy te są także jedną z niewielu ras psów, które potrafią mieć uczulenie na promienie słoneczne - na szczęście przypadłość ta wyjątkowo rzadka, a ze względu na niewysoki poziom nasłonecznienia w środkowej Europie raczej nie dosięgnie naszych psów, a opisywana jest przede wszystkim u psów w południowych Stanach Zjednoczonych i w Indiach. Dość często natomiast u psów w naszych szerokościach geograficznych pojawia się tzw. egzema międzypalcowa. Jednym z objawów jest natarczywe i nieustanne wylizywanie łap przez psa, co prowadzi nie tylko do łatwiejszego zakażenia dotkniętych chorobą miejsc, ale i prowadzi do charakterystycznych przebarwień łap, tępionych bezlitośnie na europejskich wystawach psów, Choroba ta, o nie do końca ustalonych przez weterynarię przyczynach i prawdopodobnie wywoływana przez kilka równoległych czynników, jest dość trudna w leczeniu i wedle niedawnych informacji niemieckiego Klubu Bulteriera najlepiej poddaje się terapii homeopatycznej. Zwichnięcie rzepek kolanowych (patella luxation). Rzepka kolanowa to niewielka kostka, chroniąca przednią część stawu kolanowego i poruszająca się w zagłębieniu kości udowej. Zwichniecie rzepki to - najprościej rzecz ujmując - sytuacja, w której rzepka kolanowa jest niedorozwinięta, zbyt mała lub nie wchodząca we właściwe miejsce i nie blokująca stawu kolanowego. Przyczyną, oprócz wrodzonego niedorozwoju kości, słabych wiązadeł i rozluźnienia ścięgien, może być także uraz mechaniczny, ale u psów zdarza się to stosunkowo rzadko. Stopień schorzenia bywa zróżnicowany - do niewielkiego niedorozwoju, być może nawet niedostrzegalnego dla obserwatora, po stan ciężki, właściwie uniemożliwiający psu poruszanie się, gdyż przemieszczenie rzepki utrudnia rozprostowanie kolana i wywołuje silny ból. Badanie rentgenowskie po ukończeniu przez psa dwóch lat pozwala wykryć najmniejsze ślady niedorozwoju rzepek i zagłębienia kości, w której rzepka się porusza, nawet te niezauważalne przy badaniu paltacyjnym. W wielu krajach i w licznych klubach istnieje obowiązek badania zwierząt hodowlanych pod katem prawidłowego rozwoju rzepek kolanowych i zwierzęta budzące najmniejsze wątpliwości są usuwane z hodowli (tak jest np. w USA, co w ciągu 8 zmniejszyło liczbę zwierząt dotkniętych schorzeniami rzepek o prawie 50%) W Polsce nie ma dotychczas obowiązku prześwietlania stawów kolanowych w kierunku zwichnięcia rzepek.

Dysplazja stawów biodrowych

Dysplazja biodrowa - w zależności od źródeł - dotyczy od 9% do około 3% całej populacji bulterierów, co jest dużo mniej niż średnia dla wszystkich ras (około 18 %), a u ras ciężkich bodaj najmniejsza w ogóle (wedle badań amerykańskich przeprowadzonych w latach 1974 -1989 u niektórych ras procent zwierząt dysplastycznych wynosił: u bernardynów - 47,4 %, bulllmastiffów - 31,1 %, berneńskich psów pasterskich - 28 %, staffordshire terierów - 31,5 %, rottweilera - 24 %, zaś u mastifa angielskiego - 22,6 %. W bulterierów wedle tych samych badań - 6,3 %, a u bulterierów miniaturowych - poniżej 5 %!). Badania przeprowadzone w Niemczech w początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez tamtejszy klub bulteriera (VDH/FCI) wykazały podobne dane - na prześwietlonych 748 bulterierów zmiany dysplastyczne wykazały 23 bulteriery czyli około 3 % populacji. Przyjąć zatem można,
że schorzenie to u bulterierów bez mała nie występuje...

Choroby nerek

Niestety, bulteriery obciążone są genetyczna skłonnością do chorób nerek, przy czym niektóre linie hodowlane są od lat doświadczane tragicznymi schorzeniami, które potrafią nie przejawiać się u dwóch czy nawet trzech pokoleń, by znów uderzyć z nowa siłą... Szczególnym problemem chorób układu moczowego jest to, że nawet przez dłuższy czas rozwijający się stan zapalny nie objawia się bólem (lub nie takim bólem, który manifestował będzie odporny bulterier), toteż właściciel trafia ze swym pupilem do lekarza zazwyczaj dopiero wtedy, gdy na wszelaką pomoc jest już za późno. Regularne kontrolowanie stanu nerek (np. przez kierunkowe badanie moczu) pozwala zdiagnozować schorzenie wcześniej i przedłużyć psu życie, skoro na całkowite wyleczenie nie ma nadziei... Dotykające rasę schorzenia nerek to albo niedorozwój nerek (a właściwie kłębuszków nerkowych), nie dość, że uwarunkowany genetycznie to jeszcze manifestujący się w stosunkowo młodym wieku (3-7 tygodni!). Choroba ta jest absolutnie nieuleczalna, lecz właściwa dieta i pielęgnacja może zapewnić psu kilka lat mniej lub bardziej sprawnego życia.
Drugą, ponad wszelaką wątpliwość uwarunkowaną genetycznie chorobą nerek, dotykającą bulteriery jest nefropatia rodzinna. Objawy jej występują stosunkowo późno (od drugiego czy trzeciego roku życia po siódmy rok życia!), kiedy psy już zdążyły wejść do hodowli i przekazać odpowiedzialne za schorzenie geny swojemu potomstwu... Psy nią dotknięte powinny być zdecydowanie eliminowane z hodowli, toteż nie należy czekać na wystąpienie pierwszych objawów choroby, a badać psy przed dopuszczeniem ich do hodowli (badanie to w zasadzie jest powszechnie dostępne od końca lat osiemdziesiątych). Nie znaczy to w żadnym wypadku, ze nie należy badać psów, które z rozmaitych przyczyn nie będą używane w hodowli - wprost przeciwnie, przy lada podejrzeniu o dysfunkcję nerek (pierwszym objawem jest z reguły zwiększone pragnienie i zwiększone wydzielanie moczu) należy czym prędzej udać się do weterynarza: wczesne wykrycie choroby może (..) przedłużyć życie naszemu psu.
Od kilku lat rozpoznawana jest także trzecia, uwarunkowana genetycznie, choroba nerek bulterierów, zwana policystycznym niedorozwojem nerek, o tyle trudna w diagnozowaniu, że nie objawiająca się zmianami w moczu jak nefropatia, lecz wymagająca badania ultrasonograficznego. Ponieważ choroba ta uwarunkowana jest jednym genem dominującym, przeto istnieje duża szansa na usunięcie jej z populacji zwierząt rasowych w ciągu dość krótkiego czasu. Chorób uwarunkowanych genetycznie występuje u bulterierów jeszcze wiele, podobnie jak i u licznych innych ras psów. W rasie tej występuje choćby tragiczny acrodermatitis, schorzenie polegające na zaburzeniach w przyswajaniu cynku, prowadzące do śmierci szczeniąt w ciągu kilku dni po urodzeniu. Sztucznie można przedłużyć ich życie, karmiąc je i pojąc, ale jest to działanie bezcelowe, gdyż zwierzęta te zazwyczaj pozbawione są chęci życia, nie rosną, mają nietypowe umaszczenie i zazwyczaj nietypowy włos, a pozbawione ciągłej opieki człowieka umierają w ciągu kilkudziesięciu godzin. Wyliczenie całej kolekcji chorób uwarunkowanych genetycznie może robić wrażenie, że bulteriery są prześladowane przez los i chorują na wszystkie dolegliwości znane medycynie weterynaryjnej. Jest dokładnie odwrotnie - są to psy bardzo zdrowe i odporne. Oczywiście, należy przestrzegać pewnych zasad postępowania z psem i nie pozwalać bulterierowi na sypianie w zimnym przeciągu, bo akceptując to niejako godzimy się na psie kłopoty najpierw z płucami, a potem z nerkami - ale zasady te obowiązują w jednakim stopniu do wszystkich psów krótkowłosych. Szukając porównań wśród psów o podobnej budowie, włosie lub przeznaczeniu, znajdziemy że zasadnicza większość z nich jest znacznie bardziej podatna na choroby znane bulterierom, a na dodatek każda z nich ma jeszcze kilka 'specjalności' chorobowych, bulterierom w ogóle nie znanym albo też występujących u buli w znacznie mniejszym natężeniu niż u porównywalnych ras. Przypomnijmy sobie - bulterier wedle Hinksa miał być psem silnym i odpornym, i jest właśnie taki.

Żródło:
www.e-bullterrier.pl/artykuly-rozne/